sobota, 20 września 2014

Rozdział dwudziesty trzeci

- Ciiicho! Zaraz zaczynamy odliczanie! – pisnęła Faith, przerywając przekrzykiwanie się pozostałych.
Było jakieś trzydzieści sekund do pół nocy – już za chwilę miałam mieć siedemnaście lat. Od godziny rozmawiałam przez skypa z moimi przyjaciółmi – Faith, Iris, Liam’em, Louis’m, Niall’em i oczywiście Harry’m. Było nas zbyt dużo, by ta konwersacja wyglądała normalnie, więc większość czasu spędziliśmy przekrzykując się nawzajem i co chwilę zmieniając temat. Był to jeden wielki chaos, a mimo to czułam się przeszczęśliwa.
Na początku naszej rozmowy wszyscy zsynchronizowaliśmy zegarki, jak zarządziła Payne, a teraz nadszedł ten czas.
- Dziesięć – usłyszałam głos Niall’a.
- Dziewięć – pisnęła Iris.
- Osiem – oznajmił Liam.
- Siedem – Faith nie umiała poskromić radości.
- Sześć – powiedział Louis głupkowatym tonem.
- Pięć – Harry ledwo umiał wysiedzieć.
- Cztery – ja również byłam już nabuzowana emocjami.
Ostatnie sekundy moi przyjaciele odliczyli razem:
- Trzy. Dwa. Jeden. WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO, GRACE!!! – wykrzyknęli, po czym nastąpiły wiwaty i gratulacje.
Żałowałam, że nie mogli być ze mną fizycznie, lecz moi rodzice się nie zgodzili, bo rano mieliśmy lekcje. Niektórzy nie rozumieli, jak można iść do szkoły w urodziny, ale ja bardzo to lubiłam. Lubiłam czuć się tam wyjątkowo choć przez jeden dzień – być gwiazdą, widzieć twarze rozciągające się w uśmiechu na mój widok.
W chwili, gdy moi przyjaciele jeszcze się przekrzykiwali, do pokoju weszła moja rodzina.
- Wszystkiego najlepszego, skarbie! – oznajmili wesoło, po czym podeszli, by mnie przytulić.
- Eeej, my też chcemy – z laptopa usłyszeliśmy skargę Lou. Rodzice się zaśmiali, a mama obiecała go wyściskać, kiedy u nas zawita.
- Wszystkiego dobrego – powiedziała Trina, ściskając mnie.
- Dzięki, tobie też – posłałam jej znaczące spojrzenie.
Od kiedy po raz pierwszy udzieliłam mojej siostrze rad w sprawie chłopaka z jej szkoły, regularnie przychodziła do mnie zdawać relację. Miał na imię Eric i wyraźnie ubiegał się o jej względy, jednak ona była zbyt nieśmiała i niedoświadczona w takich kwestiach, by wiedzieć, jak się zachować. Jej przyjaciółka, Lisa, również nie była jeszcze nigdy w poważnym związku, więc Trina postanowiła zwrócić się do mnie. Bardzo cieszyłam się z zaufania, jakim postanowiła mnie obdarzyć i z tego, jak uważnie słuchała moich rad. Oczywiście, każdy facet jest inny, ale wspólnie z Triną starałyśmy się rozpracować Eric’a.
- No dobra, czas już kończyć tę pogawędkę, słychać was w całym domu! – obwieściła mama, zwracając się do moich przyjaciół.
- Jeszcze pięć minut – poprosiła Faith, przymilnym tonem.
- Odliczam – oznajmiła moja rodzicielka, starając się brzmieć groźnie, ale było to raczej niemożliwe w jej wypadku.
- Dziękujemy! – usłyszeliśmy chór głosów z laptopa.
Rodzina opuściła mój pokój, informując mnie, że prezent dostanę w ciągu dnia. Musiałam przyznać, że umierałam z ciekawości, co to było. W tym roku nic sobie nie upatrzyłam, w związku z czym nie dawałam rodzicom żadnych sygnałów. To, co miałam dostać, było w pełni ich inwencją twórczą.
- No, nareszcie nie masz jako jedyna z nas szesnastu lat i możemy się z tobą pokazywać na dzielni! – oznajmił Louis.
- Za to ty nadal jesteś mentalnie w przedszkolu, Tomlinson – odgryzłam się.
- Odezwała się… – zaczął Lou, lecz Niall mu przerwał.
- Dość! Dziś są urodziny Grace i nikt nie ma prawa jej docinać, za to ona ma prawo jechać po nas wszystkich. Jasne?
Wszyscy niechętnie mruknęli „tak”.
- Zapowiada się cudowny dzień! – oznajmiłam roześmiana.
- Czekaj aż jutro punktualnie o północy przyślę ci sms’a. To będzie kwintesencja mojego wrednego charakteru – odezwał się Lou.
- Póki co będę się cieszyć dwudziestoma czteroma godzinami spokoju – odparłam niezrażona.
- Dobra, chyba pora kończyć, bo pamiętajcie, że mama Grace odlicza czas! – oznajmiła Iris, udając groźny ton mojej rodzicielki, na co wszyscy się zaśmiali.
- Słyszałam to! – odezwał się głos z korytarza.
- Ooo, masz przechlapane – zaśmiałam się. – Moja mama to słyszała.
- Czyli to koniec częstowania mnie sernikiem z brzoskwiniami? – spytała zrozpaczona Iris.
- Na to wygląda.
- Dwie minuty! – ponownie usłyszałam głos przy drzwiach.
- Dobra, czas się pożegnać – oznajmił Liam. Najwyraźniej tym razem oni również usłyszeli moją mamę.
- Ale przecież dwie minuty to jeszcze sporo czasu – zaoponowałam.
- Chcemy dać wam chwilę do nacieszenia się sobą, gołąbeczki – odparła Faith.
Mimowolnie się zarumieniłam, całe szczęście pozostali nie mogli tego widzieć. O ile rozmawianie z moimi przyjaciółkami na temat mnie i Harry’ego było już dla mnie czymś zupełnie normalnym, o tyle przy chłopcach nadal nieco się krępowałam. Styles stał się częścią naszej paczki, a do tej pory nie było w niej żadnych par. Oczywiście, poza nieodwzajemnioną miłością Niall’a do Iris i moim głupim zauroczeniem Lou w szóstej klasie. Jednak nigdy nie było wśród nas żadnych jawnych amorów.
Przyjaciele pożegnali się, po czym zostałam sama z Harry’m.
- Nareszcie trochę spokoju – powiedział chłopak żartobliwie. – Mogę mieć do ciebie prośbę?
- Zależy jaką – odparłam z lekką podejrzliwością.
- Włączysz na chwilę kamerkę? Chciałbym cię zobaczyć.
Ta prośba była całkiem prosta do spełnienia, więc powiedziałam:
- Zgoda, ale ty też to zrobisz.
- Spoko – odparł beztrosko.
Na moment zawahałam się, myśląc o piżamie z misiem, którą miałam teraz na sobie, ale ostatecznie mój palec nacisnął przycisk myszki. W chwili, gdy ujrzałam swoją miniaturę, nade mną pojawił się duży obraz Harry’ego. Chłopak uśmiechał się ciepło i wpatrywał we mnie.
- Masz słodką piżamkę – oznajmił już na samym początku.
- Mogłeś przynajmniej udawać, że jej nie widzisz – mruknęłam, zarumieniona.
- Jak miałem udawać, skoro ona idealnie dopełnia twój urok.
Kąciki moich ust uniosły się w mimowolnym uśmiechu.
- O! Właśnie to liczyłem zobaczyć, prosząc cię o włączenie kamerki – oznajmił Harry z entuzjazmem.
- Jutro będziesz to dość długo oglądał – odparłam.
- Mam nadzieję.
W tym momencie usłyszałam pukanie do drzwi, a po chwili wychyliła się zza nich mama.
- Grace, proszę, idź już spać. Wiesz, że potem się nie wysypiasz i nie masz humoru, a chyba on jest jutro najważniejszy.
- Uch, no dobra – dałam za wygraną, gdyż była to prawda. – Tylko się pożegnam.
- Jasne. Dobranoc.
- Dobranoc – odpowiedziałam jej, po czym odwróciłam się z powrotem do komputera. – Moja mama ma rację, naprawdę powinnam już iść spać.
- Spoko, ja tez już spadam. Dobranoc, słodkich snów.
- Dobranoc, nawzajem.
Chłopak posłał mi ostatni ciepły uśmiech, na który odpowiedziałam tym samym, po czym się rozłączyliśmy.

***
Po raz pierwszy dźwięk budzika nie wprawił mnie w natychmiastowy stan depresji. Dziś cieszyłam się, że już wstaję, bo to był mój dzień. Na ustach od razu zagościł mi uśmiech, co nie zdarzało się w żaden inny dzień szkoły.
Sięgnęłam po telefon, by wyłączyć alarm. Gdy już to zrobiłam zauważyłam, że dostałam sms’a. Natychmiast uśmiechnęłam się szerzej. Kliknęłam „wyświetl wiadomość”, po czym moim oczom ukazały się życzenia z nieznanego numeru:
Wszystkiego najlepszego, Gracey xx Do zobaczenia, wkrótce.
„Gracey?”, spytałam się w myślach. „O, nie!”.
Spojrzałam na numer. Co prawda nie był zapisany w moim telefonie, ale doskonale go znałam. Kiedyś często go używałam, ale gdy wszystko się skończyło, usunęłam go, pomimo świadomości, że to i tak nie ma znaczenia, bo przecież znałam go na pamięć. Usunięcie było tylko symboliczny gestem – jednym z etapów zamknięcia tamtego rozdziału mojego życia. Ale niedawno zdążyłam się przekonać, że to jeszcze nie był koniec.
Ponownie spojrzałam na wiadomość:
Wszystkiego najlepszego, Gracey xx Do zobaczenia, wkrótce.
- Jamie – szepnęłam do siebie.
„Nie, nie, nie, nie!”, krzyczałam w myślach. Mój dobry humor natychmiast prysł. Dlaczego on musiał mi to robić? Dlaczego zepsuł mi urodziny? Na dodatek ogarnął mnie strach, bałam się wyjść sama. „Spokojnie, Grace”, myślałam sobie, „Przecież nie zrobi ci nic w twoje urodziny. Aż takim dupkiem nie jest. Chyba…”.
Całe szczęście, w tym momencie przypomniało mi się, że Harry miał po mnie przyjść, więc nie będę szła sama. Wzięłam kilka głębokich oddechów, po czym udałam się do łazienki, starając się zapomnieć o tej wiadomości.
Gdy już byłam gotowa i najedzona, siedziałam w kuchni, popijając wodę i czekając na Harry’ego. Po mojej głowie nadal krążyła treść sms’a. W chwili, gdy usłyszałam dzwonek, pobiegłam radośnie do drzwi. Jednak i tym razem czekała mnie niemiła niespodzianka.
W drzwiach stał nie kto inny, jak Zayn Malik.
- Cześć – przywitał się ze swoim nonszalanckim uśmiechem.
- Cześć – mruknęłam, niezadowolona, że póki co moje urodziny szły beznadziejnie. – Czego tu chcesz?
- Ej, ej. Co tak chłodno? – zaśmiał się. – Spokojnie, nie przyszedłem cię wkurzać. Rodzice kazali mi wpaść z prezentem – gdy to powiedział, wyjął zza pleców bukiet żółtych tulipanów.
Zatkało mnie. Mogłam się spodziewać wszystkiego, ale nie tego. Zayn Malik w dzień moich urodzin przychodzi z samego rana pod mój dom, by wręczyć mi bukiet kwiatów? Nie, to musiał być jakiś pokręcony sen.
- To jakiś żart? – prychnęłam.
- Nie. Nieszczególnie miałem na to ochotę, ale rodzice nalegali – wzruszył ramionami. – Wszystkiego najlepszego – wręczył mi kwiaty.
- Dz-dzięki – odparłam, nadal nieco oszołomiona. – Przekaż moje podziękowania rodzicom.
- Pewnie niedługo będziesz miała okazję sama to zrobić, gdybym zapomniał – powiedział obojętnym tonem. – Podwieźć cię do szkoły?
„Dobra, to na bank jakiś sen”.
- Dzięki, ale czekam na Harry’ego.
- Na tego kretyna z fryzurą większą od mózgu? – zakpił. „No dobra, może to jednak nie jest sen”.
- Chyba możesz już sobie iść – odparłam chłodno.
- Jak sobie życzysz – zaśmiał się, tym razem już nieco mniej chamsko. – Cześć.
- Cześć.
W chwili, gdy Malik wsiadał do swojego auta, na chodniku przed moim domem zatrzymał się kolejny samochód. Ujrzałam burzę ciemnych loków i wzrok przepełniony złością, skierowany na Zayn’a. Domyślałam się, jak irracjonalnie musiało to wyglądać.
Stałam na progu swojego domu z bukietem kwiatów w rękach – prezentem od chłopaka, którego rzekomo nienawidzę.
__________________________________________________________________

Rozdział miał być dłuższy, ale biorąc pod uwagę, jak rzadko mam czas na pisanie, stwierdziłam, że lepiej dać nieco krótszy, żebyście nie musiały już czekać. Ponownie bardzo Was przepraszam, ale póki co nie dam rady często dodawać postów :(
Miał być już opis imprezy Grace, ale z przyczyn wymienionych powyżej, odłożyłam to na później. Mam nadzieję, że mimo to kolejna część przygód Hace (Harry & Grace, wooo :D miałam jeszcze do wyboru Garry XDD) jest w miarę interesująca :)
Pod poprzednim rozdziałem odpowiedziałam w komentarzu na pytanie od "..." (mam nadzieję, że wiesz, że to o Ciebie chodzi xd), odpisałam Anonimowi, który skomentował komentarz Catherine Grande i zadałam pytanie Forever Yours. Jeśli chcecie to tam zerknijcie, dziewczyny :)
Do napisania!
Całusy,
Olga

21 komentarzy:

  1. Hace *.* jejku jak słodko <3. Długo czekałam na ten rozdział i teraz moge spac spokojnie ;) Przeraził mnie troche ten sms, no ale nie wszystko zawsze musi byc pieknie i plynac sobie spokojnie jak bajka o krolewnach i jednorozcach ;) Uh za duzo gadam, czekam na next jak zawsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam jeszcze male pytanie. Moge polecic twoje opowiadanie na swoim blogu ?

      Usuń
    2. Serio o to pytasz? Przecież dla mnie to ogromne wyróżnienie! Jasne i dziękuję :*

      Usuń
  2. Ojej, nie zauważyłam, że mi odpisałaś. xd Ja mam rozszerzoną matematykę, geografię, angielski. :) Jest dopiero wrzesień, a ja już mam taki zapierdziel w szkole, masakra. -.- U Ciebie też tak ciężko?
    Co do rozdziału: krótki, ale bardzo mi się podobał. Uwielbiam przyjaźń jaka łączy ich całą paczkę. Jest niesamowita! To teraz czekam na imprezę Grace :D
    Życzę weny i czasu do pisania. Powodzenia w szkole! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są takie dni, kiedy uczę się całe popołudnie, a są też takie kiedy mam dużo czasu dla siebie, jak dziś :) Ale ogółem dość sporo roboty.

      Usuń
  3. W końcu kolejny rozdział jdchusihjk!
    Wyszedł Ci super, naprawdę :)
    Jamie? Czyżby po raz kolejny chciał napaść na Grace?
    Tego dowiem się niedługo :)
    Czekam na nn <3
    Pozdrawiam, życzę dużo weny i czasu na pisanie,
    Catherine Grande

    OdpowiedzUsuń
  4. Nareszcie <3
    Nie moglam się doczekać . <3
    Hace <3 słodkoo :*
    Czekam na nn.

    @Rooksaana .xx

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnie,że dodałaś choć trochę rozdziału, a nie, że musiałyśmy czekać :D Genialny jak zwykle, ale tego już chyba nie muszę powtarzać. :) Do następnego!

    OdpowiedzUsuń
  6. Hece <3
    Jak slodko :d
    Boze jak czytalam i nagle Jamie
    Kurcze, niech nie zepsuje jej urodzin
    Zayn z bukietem tulipanow
    Zabawnie ale jednak milo z jego strony
    Harry taki kochany
    A potem przemawia przez niego zazdrosc xd
    I jeszcze ta rozmowa z przyjaciolmi
    Uwielbiam ich przyjazn <3
    Zycze weny i w ogole
    Do nastepnego :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Hace <3
    (Nawet przy tym musialam się pomylic, przepraszam :* )

    OdpowiedzUsuń
  8. Wow ! No to teraz Grace bedzie miala przechlapane xD Harry bedzie pewnie myslal ze go oklamala. I do tego Jamie o.o Wszystko co zle w jej urodziny xd Czekam na nexta c; Życzę weny :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zapraszam :P Dopiero zaczynam ale warto przeczytać prolog i zobaczyć czy ci się spodoba :* http://for-you-live.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Ojeju :3 świetny rozdział :D Kiedy następny bo już nie mogę się doczekać? Kochamy Cię <33

    OdpowiedzUsuń
  11. O boże akcja się rozkręca . Czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  12. Next !!! Świetnie piszesz :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kiedy bedzie następny rozdział? Już trochę czekamy ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. No ejj kiedy będzie nastepny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  15. piszesz świetnie jak czytam to opowiadanie to mam wrażenie że czytam opowiadanie jakiegoś znanego pisarza polecam to opowiadanie wszystkim moim koleżanką na serio masz talent czasami wychodzę z siebie czekając na nowy rozdział
    ♥lovki,kisski i uściski dla cb i dla wszystkich dziewczyn czytających to ♥

    OdpowiedzUsuń